Pirat to już nie osoba zwiedzająca morza i oceany, plądrując przy tym wszystkie statki. Piractwo w XXI wieku, jest bardzo podobnym przestępstwem, co ówcześni imiennicy, tego niechlubnego zajęcia, które podobno, zamiast przynosić szkodę, daje zysk. Na czym ono polega i czy faktycznie jest tak często spotykane?

Piractwo przeniosło się z mórz i oceanów, na inne fale. Fale te, zwane są również po prostu Internetem. Jest to potocznie określenie działania polegającego na nielegalnym kopiowaniu i posługiwaniu się własnością intelektualną (grami, muzyką, filmami itp.) bez zgody autora lub producenta. Wiąże się to z brakiem płatności za korzystanie z tych dobrodziejstw.
Nasz kraj jest w ścisłej czołówce w wyświetlaniu stron, służących powielaniu i pobieraniu nielegalnych programów. Szacuje się, że co drugi internauta choć raz działał jako „pirat”. Ciekawszym stwierdzeniem jest, że piractwo daje zyski finansowe. Wiele dziedzin gospodarki rozwinęło się, wychodząc naprzeciw potrzebie, która się uwydatniła. Oczywiście, wciąż jest to niewątpliwie przestępstwo i nie ma ku temu żadnych wątpliwości.
Programy i firmy takie jak Spotify, Netflix, Showmax, Tidal, Blizzard, Riot oraz wiele innych, które można wymieniać w nieskończoność, oferują część darmowych usług. Jest to chwyt marketingowy, pozwalający pełnoprawnie korzystać z muzyki, gier oraz filmów i seriali, zaczerpnięty piractwem. Firmy zyskują przez to stałych klientów. Mogą w sobie zamieszczać reklamy, dzięki którym zarabiają.
Blizzard i Riot oferują darmową grę, w której możesz pozwolić sobie na udoskonalenia, które kosztują, jednak wcale nie musisz tego robić. Spotify i Tidal oferują miliony utworów muzycznych całkowicie za darmo, jednak aby słuchać ich bez reklam, możesz wykupić subskrypcję. Netflix, Showmax oferują czasowo darmowy abonament, abyś mógł skosztować, czy to jest to, czego chcesz.
Większość osób ściągających coś z Internetu, robi to dla własnej satysfakcji, potrzeby. Duża ilość internautów korzystających z tej metody, po przetestowaniu i uznaniu, że program, gra, film jest znakomity, zwyczajnie go kupuje. Tworzy to też reklamę. „Tester” sprawdził, czy coś mu odpowiada i jeśli tak, to poleca dany program swoim znajomym. Dzięki temu producent, który na pierwszy rzut oka nie dostał z początku pieniędzy za swoje działanie, zyskuję więcej, poprzez reklamę i słowną rekomendację.
Istnieją firmy, które nawet nakłaniają, bądź celowo nie zabezpieczają swoich dzieł, po to, aby same się wybroniły. Jest to dość ironiczne, zważając na to, że większość ludzi uważa to za brak szacunku wobec twórcy. Jednak jest też grupa osób, która zawzięcie walczy o surowe karanie tego przestępstwa. Nikt nie powinien się dziwić. Według naszego prawa jest to takie samo przewinienie jak kradzież, bo można śmiało powiedzieć, że tym to dokładnie jest, choć nie do końca.
Według prawa przestępstwem jest dopiero akt udostępniania w sieci programów, a nie samo pobieranie ich. Stąd dużą popularność mają strony z torrentami, streamingami. Piractwo nie jest ciągle traktowane jako poważne przestępstwo. Choć życie w Internecie jest ważnym elementem dzisiejszego pokolenia, to ciągle traktuje się je pobłażliwie, nie starając się przy tym zrozumieć, że jest to „nowy świat”. Ten „twór”, który nie jest traktowany poważnie, ma ogromny wpływ na nasze funkcjonowanie.
Grupy, które zawodowo szerzą i zajmują się udostępnianiem plików w sieci, znają mnóstwo kruczków prawnych, pozwalających im na to. Według ich przeciwników, przez ich działanie, legalne firmy są stratne ogromnych pieniędzy. Jednak ciężko jest to ocenić, ponieważ dzięki temu powstało wiele innych firm, często współpracujących z tymi rzekomo „stratnymi”. Owszem, według formalnych statystyk większość firm ukazuje ubytek spowodowany piractwem, natomiast równie spora ilość z nich, nie walczy z tym, ponieważ daje im to zysk, którego nie da się przedstawić według badań. Takie stanowisko zajmuję, chociażby Polska firma CD Projekt Red, praktycznie niezabezpieczająca swój bestseller „Wiedźmin 3: Dziki Gon”.
Właśnie przez to, że same firmy, nie specjalnie przywiązują uwagę do tego, piractwo wciąż się szerzy. Pokazuje to ciche przyzwolenie na tego typu działania. Gdyby firmy chciały zareagować i zablokować możliwość powielania ich dzieł, to dałoby się to wykonać, wzorując się tymi, którym się to udało, np. firmie Apple. IOS, czyli system, który obsługują urządzenia tejże firmy, jest praktycznie niepodrabialny. Nie da się go wykorzystać na innych telefonach, tabletach itd.
Internet to przyszłość. Piractwo to czynność ambiwalentna. Nie da się jej określić jako coś dobrego bądź złego. Wszystko zależy jedynie od tego, które aspekty są ważniejsze. Rozwój gospodarki? Reklama? Własna Satysfakcja? Docenienie autora lub jego brak? Wszystko to, jest skutkiem działania mającego wpływ na jutro. Da się zablokować rozwój tej czynności, ale ewidentnie nie jest to konieczne. Internet rządzi się innymi regułami, niż te, które na co dzień znamy. Wszystko, co na pozór jest białe, może być czarne tak naprawdę. I słowem zakończenia, można powiedzieć, że pirat nie jest aż taki zły, jak samo określenie go przedstawia.

Dodaj komentarz