Dla operatorów telekomunikacyjnych i dużych dostawców treści peering to zwykle oszczędności, redundancja, oszczędności, wygoda i oszczędności. Największe polskie punkty wymiany ruchu IP, z PLIX na czele, skupiają niemal wszystkich liczących się uczestników polskiego (i nie tylko polskiego) Internetu. Na liście obecności brakuje oczywiście jednego z nich - Telekomunikacji Polskiej. TP na zasadach otwartego peeringu z mniejszymi wymieniać się ruchem nie chce. Ma jednak nową, bardzo ciekawą propozycję - 1 listopada startuje jej własny punkt wymiany ruchu, TPIX i nowa oferta telehousingu. Czy to spełnienie marzeń, czy tylko dobry PR?
Zanim na temat, pozdrowienia z piątego spotkania Polish Network Operators' Group w Krakowie. To właśnie tutaj, kilka godzin temu przedstawiciele Telekomunikacji Polskiej ogłosili nową ofertę. 1 listopada oficjalnie startuje punkty wymiany ruchu IP prowadzony przez TP - TPIX. Jego uczestnikiem będzie mógł zostać każdy, kto doprowadzi swoje łącza do switcha TPIX. Koszt gigabitowego portu to 1000 złotych miesięcznie, czyli opłata na całkiem przyzwoitym, rynkowym poziomie. Fizycznie TPIX będzie znajdować się w trzech miejscach w Warszawie - głównym punktem jest datacenter przy ulicy Nowogrodzkiej, gdzie sprzedawane będą dodatkowo także porty 10 GbE, a ponadto usługa dostępna będzie w budynku przy ulicy Pięknej oraz w serwerowni PLIX w Centrum LIM, bodaj najbardziej newralgicznym punkcie polskiego Internetu. Oczywiście na Warszawie Polska się nie kończy. TPIX będzie dostępny także w kilkunastu większych miastach w Polsce, a jakby tego było mało, w ponad 300 kolejnych, mniejszych lokalizacjach. W tym ostatnim przypadku TP naliczy jednak 10 złotych za megabit opłaty za tranzyt ruchu do Warszawy. Również i ta cena nie jest jakoś specjalnie wygórowana. W końcu za 2000 złotych miesięcznie można być uczestnikiem węzła wymianu ruchu i peerować się z TP, a jak ktoś szczęśliwie kolokuje swoje maszyny w PLIX czy innym warszawskim datacenter, to nawet taniej. Gdzie jest haczyk?
To proste. Haczyk polega na tym, że zasady peeringu z TP tak naprawdę nie zmieniają się, ot i cała historia. Peering w wykonaniu TP nadal polega na płaceniu za każdy megabit pasma, i to płaceniu niemało. Ceny zaczynają się od około 30 złotych. Taki peering był już możliwy po podłączeniu się bezpośrednio do sieci TPNET, jednak gigabitowy port kosztuje tam 2000 złotych miesięcznie. W TPIX mamy dwa razy taniej, a dodatkowo TP oferuje nam możliwość swobodnej i bezpłatnej (w ramach portu) wymiany ruchu z innymi uczestnikami TPIX, a także możliwość (płatną 500 złotych miesięcznie za sztukę) zestawienia prywatnego VLANu z innym uczestnikiem w celu kupienia od niego bądź sprzedania mu konkretnej usługi. Pozwala to na przykład na zakup pasma u operatorów zagranicznych, tzw. operatorów Tier-1, którzy niebawem mają się w TPIX pojawić. Warto jednak zwrócić uwagę, że w TPIX w przeciwieństwie do usług zakończonych bezpośrednio na urządzeniach TPNET nie obowiązuje praktycznie żaden poziom SLA - usterka będzie naprawiona, ale TP nie deklaruje procentowego czasu dostępności usługi. Jeśli chcesz gwarancji, musisz płacić więcej.
I co - sen czy PR? Sen wcale nie, bo nadal wysyłanie ruchu do TPNET kosztuje niemało i TPIX raczej tego nie zmienia. PR trochę, ale chyba też nie do końca - ostatecznie oferta jest mimo wszystko atrakcyjna, zwłaszcza dla operatorów spoza Warszawy, którzy mogą skorzystać z rozbudowanego szkieletu sieciowego TP w Polsce i w ten sposób zacząć wymieniać się ruchem z wszystkimi poza TP. Niewątpliwie jednak TPIX to kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy pasjonatów peeringu, którzy po cichu liczyli na rewolucję... o ile byli w ogóle tacy, bo temat otwartego peeringu z TP już jakiś czas temu zrobił się mityczny. Efektem tego jest to, że dostawcy treści wysyłają ruch do sporej przecież grupy użytkowników TP przez zagranicę po cenach rzędu kilku euro za megabit, co jest znacznie tańsze niż kupowanie megabitów do TPNET. TP natomiast raczej tylko na tym traci - w końcu ten ruch tak czy owak musi do nich trafić, może lepiej więc, gdyby sprzedali go bezpośrednio zainteresowanym? Musieliby co prawda zrobić to dużo taniej niż dzisiaj, ale ostatecznie wtedy zarobili by wszystko to, co dzisiaj zgarniają Level3, Global Crossing, Telia i inni...
Czy TPIX osiągnie sukces? Oczywiście! Chociażby dlatego, że wielu operatorom ułatwi dostęp do rynku IP, dla niektórych będzie po prostu kolejnym zapasem, a dla innych... zwyczajnie sprawą prestiżową. W końcu węzeł prowadzi największy polski operator.