Po niedawnej wymianie systemu na 64-bitowy, jak zwykle po instalacji Visty na notebooku włączyłem wbudowane szyfrowanie dysku BitLocker i natknąłem się na opcję, która wzbudziła moje zainteresowanie. Mam na myśli Secure Online Key Backup, czyli jak sama nazwa wskazuje, bezpieczny, internetowy backup klucza odzyskiwania. Dlaczego by nie przyjrzeć się temu bliżej?
Aby móc cieszyć się takim backupem, należy posiadać wersję Ultimate systemu, bo tylko tam dostępne są dodatki Ultimate Extras, a Secure Online Key Backup jest właśnie jednym z nich. Po instalacji dodatku stosowna opcja pojawia się w Panelu sterowania, w kategorii Zabezpieczenia. Z lektury krótkiego tekstu wprowadzającego wynika, że umożliwia ona nie tylko backup klucza odzyskiwania usługi BitLocker, ale także certyfikatu EFS służącego do lokalnego szyfrowania NTFS pojedynczych plików i folderów. Dane przechowywane są w bezpiecznej, jak zapewnia Microsoft, lokalizacji – w osobistej skrytce Digital Locker, z którą na pewno zaprzyjaźnione są już osoby robiące zakupy za pośrednictwem witryny Windows Marketplace. Tam bowiem przechowywane są cyfrowe licencje, np. klucz produktu do zakupionego on-line systemu operacyjnego.
Po chwilowym zaciekawieniu przyszedł jednak moment refleksji, który ostatecznie sprawił, że nie skorzystałem z Secure Online Key Backup. Dlaczego? Aby przesłać klucz lub certyfikat EFS do skrytki, a później je odzyskać, należy podać poświadczenia Windows Live ID, których osobiście używam podczas logowania do Messengera, witryny Microsoft Connect, pobierania wersji ewaluacyjnych, grania na MSN Gaming Zone i pewnie jeszcze w dwudziestu innych miejscach. W efekcie jeśli zdecydujemy się na skorzystanie z backupu, może się okazać, że właśnie mniej lub bardziej świadomie zamieniliśmy całkiem przyzwoite 128-bitowe (lub 256-bitowe, jeśli odpowiednio zmienimy domyślne ustawienia BitLockera) szyfrowanie AES na kilkuznakowe hasło w stylu stefan15 o wątpliwej kondycji, przesyłane przez sieć co najmniej kilka razy dziennie.
Nie pracuję w NASA, nie mam bzika na punkcie zabezpieczeń i nie używam 127-znakowych haseł. Wydaje mi się jednak, że zamykanie klucza do sejfu w kartonowym pudełku czasami mija się z celem…