Z wielką pompą światło dzienne ujrzał VMware vSphere, a wraz z nim między innymi nowa wersja bezpłatnego hypervisora ESXi 4. Właśnie kilka takich serwerów pracujących na do niedawna najnowszej wersji ESXi 3.5 Update 4 posiadamy w swojej infrastrukturze. Bardzo dobre wyniki testów wydajnościowych skłoniły nas do bliższego zainteresowania się tematem migracji do wersji 4. Trzeba było jednak podjąć decyzję - czy instalować wszystkie hosty od nowa i tym samym odbudowywać konfigurację praktycznie od zera, czy też skrócić sobie drogę i skorzystać z oficjalnie dostępnej ścieżki uaktualnienia "w miejscu".
Pomimo tego, że słyszałem wiele zastanawiająco stanowczych opinii odradzających takie uaktualnienia w przypadku głównych wydań zmieniających cyfrę przed kropką, to mimo wszystko perspektywa rekonfiguracji kilku maszyn nie była wesoła. Zdecydowaliśmy więc, że poświęcimy jedną z najmniej istotnych maszyn i sprawdzimy, jak takie uaktualnienie wygląda, jakich spodziewać się problemów i na co zwrócić uwagę. Ostatecznie upgrade jest oficjalnie wspierany przez producenta, aż taki pesymizm jest tu więc chyba nieuzasadniony.
Już na samym początku było "pod górkę". Okazało się, że jeśli nie posiadamy płatnego vCenter, to uaktualnienia hostów do wersji 4 może dokonać tylko narzędzie Host Update Utility będące częścią vSphere Clienta z najnowszej wersji. Pomimo tego jednak, że oficjalny przewodnik upgrade'u liczy aż 112 stron, nie doszukamy się w nim informacji w jaki sposób owy Host Update Utility zainstalować. No, może poza wskazówką, że można go pobrać ze strony WWW hosta - oczywiście po uaktualnieniu. To co było pierwsze - jajko czy kura? VMware chyba jakoś nie potrafiło się zdecydować i postanowiło pozostawić te rozważania administratorom.
Szczęśliwie miałem pod ręką testową maszynę - tę samą, na której Tomek przeprowadzał testy wydajnościowe - i stamtąd pobrałem instalator vSphere Clienta. Później trafiłem też na artykuł, który może pomóc osobom nie dysponującym wolnym sprzętem. Opisuje on, jak wyodrębnić sam instalator vSphere Clienta z paczki aktualizacyjnej. Przy okazji jest tam też dość lakoniczna instrukcja aktualizacji, która jednak - jak się przekonałem - jest mało przydatna. Nie uprzedzajmy jednak faktów.
Mając już instalator chętnie przystąpiłbym do aktualizacji. Niestety na drodze stanął kolejny problem - vSphere Client nie działa na Windows 7. Trochę to dziwne, ale rozumiem - beta to beta, nie można wymagać od VMware wspierania przedpremierowych wersji Windows. Zainstalowałem jakąś maszynę wirtualną z Vistą na notebooku i tam odpaliłem vSphere Clienta. So far so good.
Tak jak przypuszczałem, przed procesem uaktualnienia host musi być wprowadzony w Maintenance mode. Nie przypuszczałem jednak, że aby to zrobić, będę musiał zainstalować starą wersję VMware Infrastructure Clienta - czyli bezpośredniego poprzednika vSphere Clienta. Nowa wersja bez pomocy starej nie poradzi sobie z podłączeniem do ESXi 3.5. Nie powiem, że byłem na tym etapie jakoś specjalnie rozżalony, ale cała ta aktualizacja zwyczajnie już mnie irytowała. Najlepsze było jednak to, że po instalacji starej wersji VI Clienta, przejścia do Maintenance mode i uruchomienia aktualizacji okazało się, że żadnej aktualizacji nie będzie.
The boot device layout on the host does not support upgrade. Ale o co konkretnie chodzi? Tego już niestety instalator nie napisał. Nie przypominam sobie też, by konfiguracja hosta była jakoś specjalnie wyszukana. Poszukiwania w Googlu naprowadziły mnie jedynie na trop związany ze zbyt małą ilością wolnego miejsca na partycji boot ESXi - powodem miała być poprzednia wersja hypevisora zapisana w razie konieczności cofnięcia po wcześniejszej drobnej aktualizacji. Inny forumowicz twierdził, że ESXi 4 wymaga dwa razy większej partycji boot niż wersja 3.5 i po prostu o ile sami nie przygotowaliśmy wcześniej odpowiednio dużej partycji, to teraz aktualizacja nie powiedzie się.
Jakoś nie chciało mi się w to wszystko wierzyć, więc wziąłem nasz testowy serwer - o sprzęcie innym niż maszyna z pierwszego podejścia - i posadziłem tam najnowszy ESXi 3.5 (bez żadnych zajmujących miejsce poprzednich wersji), a potem powtórzyłem wszystko próbując go zaktualizować. Niestety błąd również się powtórzył - na czystej, domyślnej instalacji (w gruncie rzeczy nie da się tam w instalatorze zbyt wiele zmienić) z czystym datastorem i bez maszyn wirtualnych.
Problem opisałem na forum VMware, ale niestety nikt nic konkretnego tam jeszcze nie napisał. Już wczoraj czytałem o problemach z aktualizacją na serwerach Della, ale nasze maszyny nie są ich produkcji. Wszystko wskazuje więc na to, że raczej niewiele osób będzie miało szansę przeprowadzić pomyślne uaktualnienie. Jeśli jednak komukolwiek się udało, chętnie z nim porozmawiam :-)