Partnerstwo firm Citrix i Microsoft było burzliwe i interesujące od zawsze - niezależnie od tego, czy w modzie były akurat usługi terminalowe, czy wirtualizacja i chmury obliczeniowe. Wielu zadaje sobie pytanie, czy na dłuższą metę da się współpracować oferując niemalże identyczne produkty na wąskim jak by nie patrzeć rynku, w tym przypadku hypervisorów?
Oczywiście, że się da - tak odpowiada na swoim blogu sam CTO działu Data Center & Cloud w Citriksie. Simon Crosby opublikował krótką notatkę, w której wyraźnie, pogrubioną czcionką podkreśla: Citrix nie konkuruje z Microsoftem. Nie wiem, czy ktoś w to uwierzy, ale według Crosbiego XenServer nie jest bezpośrednią konkurencją dla Hyper-V. Żadna z firm nie chce zarabiać na hypervisorze - dodaje. XenServer jedynie zapewnia zestaw funkcji niezbędnych do umożliwienia Citriksowi i Microsoftowi rywalizacji z VMware.
Ciekawe jest też stwierdzenie, że jeśli użytkownik wybierze dzisiaj XenServer, bo Hyper-V nie posiada pewnych funkcji (a swoją drogą, jest takich wiele...), to Citrix nie będzie miał nic przeciwko przyszłej migracji na Hyper-V, gdy produkt ten będzie bardziej rozbudowany i dojrzały. XenServer jest bowiem w 100% kompatybilny z Hyper-V, co Citrix często, a Microsoft rzadziej podkreśla. W międzyczasie obie firmy korzystają w rywalizacji z naszym wspólnym konkurentem - podsumowuje Crosby. Niewątpliwie. Mogę też zapewnić, że udostępniamy Microsoftowi całą nasza wiedzę o tym, jak budować wspaniałą platformę wirtualizacyjną. Cóż, obecnie może faktycznie Hyper-V prezentuje się tak blado, że nie jest konkurencją dla XenServera, ale po tym, jak Microsoft wdroży rozmaite technologie Citriksa w swoim hypervisorze (na przykład IntelliCache - to już jest w planach) sprawa może się nieco zmienić.
Widać duży zapał do współpracy, trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że jest on mocno jednostronny... Citrix z pewnością planuje wykorzystać ogromną bazę użytkowników Windows, dla których Hyper-V jest bardziej naturalny. Po niedawnym przeorientowaniu firmy na wirtualizację desktopów i chmury obliczeniowe, to, jaki hypervisor obsługuje XenDesktopa znacznie straciło na znaczeniu. Może to być więc i XenServer, i Hyper-V. Plan, pomimo tego, co pisze na blogu Simon Crosby, wydaje się więc dość czytelny. Pytanie tylko, czy Citrix zapatrzony w te plany przypadkiem nie piłuje gałęzi, na której jakiś czas temu całkiem wygodnie usiadł?