Czarne chmury pojawiły się nad Michaelem Dellem, prezesem firmy Dell. Jak czytamy w The New Your Times, podczas wtorkowego głosowania aż 25% akcjonariuszy opowiedziało się przeciwko pozostawieniu Della na jego obecnym stanowisku.
Co prawda oznacza to, że 75% poparło prezesa, jednak Dell nie ma się z czego cieszyć. Jak mówi Patrick McGurn z firmy ISS, która specjalizuje się w doradzaniu instytucjonalnym posiadaczom akcji, gdy ponad 20% udziałowców jest przeciwko, to "zarząd bierze to pod uwagę". Dla Della powinien być to dzwonek alarmowy. Jak bowiem wynika z danych ISS w latach 2005-2009 odsetek jego przeciwników wśród akcjonariuszy nigdy nie przekroczył poziomu 4%.
Przyczyną spadku zaufania do prezesa są nie tylko problemy wywołane światowym kryzysem. Koncernem wstrząsały też skandale, takie jak np. ostatnia ugoda z SEC (amerykańska Komisja Giełd), w ramach której Dell zgodził się zapłacić 100 milionów dolarów kary za przyjęcie pieniędzy od Intela w zamian za rezygnację z procesorów AMD. Czteromilionową grzywną został ukarany też sam Michael Dell. Koncern nie radzi sobie również z rosnącą konkurencją. Niegdyś firma była największym producentem pecetów i notebooków na świecie. Obecnie znajduje się na trzecim miejscu, za HP i Acerem.